wtorek, 31 marca 2015

Czekoladowo-bananowo-bazyliowe filiżanki z kremem kakaowym /Banana, chocolate milk and basil cups with cocoa cream

Banany nie kojarzą się nam z czymś orzeźwiającym, podobnie mleko czekoladowe. Mimo tego deser jest bardzo rześki i aromatyczny. Ważne jest aby użyć do niego bardzo dojrzałych bananów, takich już brązowych oraz dobrej jakości mleka czekoladowego. Konieczne jest też dodanie świeżej bazylii, a nie suszonej z torebki.

piątek, 20 marca 2015

Makaron orkiszowy ze szpinakiem i suszonymi pomidorami /Fusilli pasta with spinach and dried tomatoes

Miałem ostatnio ochotę na jakieś danie z makaronem. Bez udziwnień, bez jakichś wyrafinowanych składników. Żeby ich było ze 3-4, nie więcej. Kilka dni później dostałem maila od Makaronów Polskich, że chcą mi przysłać próbki... telepatia czy co. Postanowiłem wziąć je na warsztat i sprawdzić jak smakują :D

czwartek, 19 marca 2015

Wielkanocna babka marchewkowa na zakwasie do żuru /Easter carrot cake made with sourdough

Żurek robi się na zakwasie. Są ciasta robione na zakwasie. W Wielkanoc je się żurek oraz babki. Wiecie, że lubię eksperymentować w kuchni, więc tak sobie pomyślałem... czemu nie zrobić ciasta na zakwasie do żuru? Szalony pomysł, wiem, ale kto nie ryzykuje ten nie pije szampana jak to się mówi ;)

czwartek, 12 marca 2015

Suflet kawowy /Coffee souffle

W domu mam fajne szklanki, niby zwykłe do herbaty. Ale po dokładniejszym zapoznaniu się z opisem na opakowaniu okazuje się, że są one żaroodporne i mogę w nich robić suflet :D

Puszysty, bogaty w smaku, a jednocześnie delikatny suflet kawowy. Jeżeli ten opis Was nie przekonuje, to nie wiem co da radę, może to że jest banalnie prosty ;)

poniedziałek, 2 marca 2015

Proste nóżki w galarecie, klasyczny przepis(?) /Chicken and porc aspic

Rosół... wszystko zaczęło się od rosołu. Od ponad tygodnia jestem chory, naszła mnie więc ochota na rosół, ale wiecie, taki porządny, na drobiu i wołowinie, ze spaloną wręcz cebulą, dużą ilością marchewki i pietruszki. Wszystko ładnie nastawiłem i niech się pyrci. No ale rosół to taka zupa, że już sam aromat podczas gotowania unoszący się po całym domu potrafi postawić na nogi. No i tak też się stało. Zupa jeszcze się nie ugotowała, a ja poczułem się znacznie lepiej. Patrząc jak pięknie mięso wołowe się rozkleiło pomyślałem, że może lepiej byłoby zrobić z niego nóżki :D PS Dużo tekstu, ale większość to moje przemyślenia, więc się nie zrażajcie ;)